środa, 28 września 2011

20 cm to nie 2 m – czyli nie róbcie nam tego!

Ja z apelem do ciała.

Tak się składa, że w pewnej firmie dość często przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne przed przyjęciem do pracy. Składa się też tak, że całe życie mam do czynienia w ciałem pedagogicznym. Dlatego pozwolę sobie wystosować apel.
Nie wypuszczajcie idiotów. Zatrzymujcie ich jak najdłużej w szkołach. Nie darujcie im („za wysługę lat w jednej klasie” lub po to, by się ich pozbyć) matur, tytułów technika, promocji do kolejnej klasy.
Znam problemy z gimnazjami i gimnazjalistami, wiem, że niż demograficzny, że brak etatów, że naciski. Wiem, że obecny system edukacji sprzyja, może wręcz zmusza do wypuszczania stad niedouczonych kretynów. Ale ci kretyni będą za chwilę reperować wasze samochody, budować wasze domy, będą was leczyć, uczyć wasze wnuki. Wam będą wyliczać emerytury, sporządzać leki w oparciu o recepty, które ktoś będzie wam wypisywał. I pół biedy, jeśli krawiec nie będzie potrafił zamienić centymetrów na metry lub sprzedawca w sklepie będzie 3 razy liczył na kalkulatorze ile potrzebujecie puszek farby a drugie 3, ile ma wydać reszty. Te błędy nie będą raczej ważyły na waszym życiu, może tylko na jego jakości. Ale jeśli nie nauczycie murarza przeliczać metrów na milimetry lub aptekarza kilogramów na miligramy, to oni was pozabijają.

A mnie przy okazji…

9 komentarzy:

Beata pisze...

Kochany Zbyszku, jesli do szkoły zawodowej przyjdzie uczeń, który zimował więcej niz JEDEN raz, to NIKT go nie przyjmie na praktyki zawodowe, dlatego ja zawsze prosze nauczycieli, by "przepuszczali" takich uczniów, niech on sie już nie męczy w podstawówce:(
Jesli do końca 6 klasy nie opanuje podstaw to niestety już sie nie nauczy, gdyz myslenie operacyjne/matematyczne w gimnazjum już sie nie rozwinie...
ale, byc może uczy sie on złego zawodu, a to juz inna inszość, poniewaz w naszym szkolnictwie zawodowym często wybiera się zawód taki jaki akurat jest...a nie takiego jakiego sie chce uczyć:(

Beata pisze...

a nie przyjmą go dlatego, że będzie juz pełnoletni:(

Zbyszek pisze...

Droga Beato! Nie idź tą drogą!

Po pierwsze primo:
Suma sumarum na końcu dowiesz się od niedouczonego delikwenta, że to szkoła go nie nauczyła, dlatego on nie umie liczyć w zakresie 1000. Z czytaniem także ma poważne kłopoty (o zrozumieniu tego, co czyta szkoda gadać).


Po drugie primo:
Taki przepychany z klasy do klasy głąb dziwi się, że oblał maturę lub nie może dostać pracy! Zapomniał, że promocję dostawał jedynie za listę obecności i dobre sprawowanie lub był przepychany z powodu wieku.
Kto za to obrywa? WY NAUCZYCIELE. Bo skoro dopuściliście do tego, by taki maturę zdawał (lub skończył szkołę wyższą niż podstawową), to znaczy, że posiadł określony zasób wiedzy. A to często guzik prawda.

Po trzecie primo:
Ktoś musi grabić liście, myć szyby, kosić trawę, kopać rowy, odśnieżać itd. I naprawdę, lepiej niech to robią leniwi i niedouczeni Polacy, niż wykształceni cudzoziemcy. Ci drudzy będą za moment potrzebni do prac wymagających myślenia i rzetelnego wykształcenia.

Anonimowy pisze...

Masz świętą rację, niestety...

Mijka pisze...

Zbyszek,no ja akurat się z Tobą całkowicie zgadzam!!

swego czasu Muzyczce obliczał jeden fachowiec ilość kafli do łazienki..machnął się o maleńkie osiem metrów kwadratowych!!

kiedyś taki debil nie dostałby pracy NIGDZIE!!! i dobrze!!!!

i z ostatniego tygodnia:zamawiała relingi,do szafek, chrom jakiś tam, najpierw przywieźli za krótkie, a potem..złote.wielka,znana hurtownia,a takich specjalistów zatrudnia..
przykłady można mnożyć..
od dwóch lat remontuje a to dom mamy,a to własne mieszkanie,w którym to np.panowie cyklinując podłogi przecięli kable od internetu...a dziewczyna już jest obcykana w remontach, bo samotna i musi walczyć:)

a co powiesz na praktykantkę z uczelni muzycznej, która NIE ZNA nut?????

kuzyn ma pod pieczą katedrę na polibudzie, i załamuje ręce nad głupotą przyszłych inżynierów, nie znających podstawowych praw matematyki na podstawowym poziomie, a co dopiero na wyższym..

no ale wiesz, dzisiaj rządzi dyskalkulia, kiedyś to się nazywało lenistwo i rodzice, jak chcieli, wspomagali nauczycieli i ćwiczyli z dzieckiem w domu, a teraz czekają jak się szybko zmyć spod szkoły, bo seriale czekają:))
na szkoleniu nam rzekli,że podstawy matematyki są źle wykładane już na starcie,w nauczaniu zintegrowanym, przez panie od wszystkiego, bo nie każda przecież musi być dobra z matmy.i dlatego coraz częściej jestem za przedmiotowcami-fachowcami od samego początku.

Mijka pisze...

no i prawda jest taka,że nie każdy musi mieć maturę..bo brakuje fizycznych..a są potrzebni!!

Anovi pisze...

Nie jestem nauczycielem - to dla jasności. Ale podpisuję się pod tym co napisałeś Ty oraz Mijka. To co się obecnie dzieje w edukacji jest poniżej krytyki. A ma dziać się jeszcze gorzej...

Pistacjowy Kosmita pisze...

Też nie jestem nauczycielem i też się z Tobą zgadzam, Zbyszek. Z Beatą wyjątkowo NIE!!!

cynia pisze...

To jest coś, czego moi koledzy i koleżanki nie rozumieją, o dziwo w szczególności kobiety. I to nie jest też tak, że ci którzy nie zdają są niewyuczalni - po prostu często nie robią nic bo politykę przepychania z klasy do klasy przejrzeli na wylot :)